Dobra atmosfera to dobry zespół

Gdy w lipcu 2011 roku zostało zrealizowane pierwsze historyczne zamówienie na limango, trudno nam było uwierzyć, że 6 lat później będziemy mieli na koncie kilkaset tysięcy wysłanych paczek, wielkie biuro w centrum Wrocławia i pozycję jednego z największych klubów zakupowych w Polsce.

Byliśmy typowym startupem. Nasze biuro było malutkie, a kilku zatrudnionych pracowników zajmowało się wszystkim – od kontaktu z dostawcami po obsługę posprzedażową. Prywatna opieka medyczna, owocowe poniedziałki, imprezy integracyjne – o tym mogliśmy marzyć. To znaczy marzylibyśmy, gdyby był czas na marzenia. My po prostu mieliśmy tyle do roboty, że nie było na nie czasu.
Jednak niezależnie od tego ile pracy było do wykonania, z jak trudnymi zadaniami trzeba było się zmierzyć – ważna była troska o ludzi i atmosferę. Pewnie dlatego sporo osób, które przyszły do limango na samym początku pracuje tu do dziś.

Od chaosu do porządku

Obecnie nasze wrocławskie biuro zajmuje prawie 400 metrów w pięknym loftowym Pasażu Pokoyhof. Pracuje z nami już ponad 70 osób, stale się rozwijamy, a trudne początki wspominamy z uśmiechem.
Gdy tworzyłem spółkę, na powierzchni 19m2 pracowały dwie firmy i w szczytowym momencie było tu 10 osób – jasna sprawa, że komfortowe warunki to nie były – mówi Martin Solarski, CEO limango Polska. – Przyjemnie jest dziś zobaczyć jak się rozwinęliśmy.

Ciekawe wspomnienia związane z początkami pracy ma też Małgorzata Lewandowska, dziś Team Leader w dziale AME:
– Przyszłam tutaj 5 lat temu, kiedy firma dopiero się rozwijała.
Okazało się, że jeszcze nie mam swojego komputera, a krzesło muszę złożyć sama. Myślałam, że to żart, ale osoba, która mnie wdrażała powiedziała z bardzo poważną miną, że nie, i że jest to zupełnie normalne. Zaczęłam się w tym momencie obawiać, że komputer również będę musiała złożyć sama… Na szczęście jednak tak się nie stało.
Zmiany na przestrzeni tych 6 lat są ogromne – na co również zwraca uwagę Agnieszka Chojnacka, Team Leader zespołu graficznego, w limango od dwóch lat:
– Kiedy zaczynałam, w dziale graficznym razem ze mną były dwie osoby. Dziś mój dział ma 6 pracowników na miejscu i kilku współpracowników zdalnych. Te zmiany wymagały stworzenia nowych procedur, które poprawiły komfort pracy nie tylko grafików, ale też działów, z którymi współpracujemy – dodaje.

Najpierw… impreza integracyjna

Przypominacie sobie swój pierwszy dzień pracy? Lekka dezorientacja, stres i myśli typu: „a co jeśli nie będę się tam dobrze czuć?” Zwykle później okazuje się, że obawy były niepotrzebne. Najczęściej pierwsze dni są trudne, a do lepszego poznania się z zespołem dochodzi podczas wspólnej imprezy, wyjścia na lunch lub porannej kawy w kuchni.
W limango staramy się by nowi pracownicy poczuli się częścią #limangoteam jak najszybciej. Więc zdarzało się, że zamiast do biura trafiali najpierw… na imprezę integracyjną. Bywa jednak, że wszystkiego nie da się i tak przewidzieć i oswoić.
Początek w biurze nie był stresujący, bo przed rozpoczęciem pracy poznałem ludzi na imprezie firmowej. Ale za to w pierwszy dzień pracy dowiedziałem się, że będę tworzył jednoosobowy dział, bo osoba, która mnie rekrutowała, odchodzi do innej firmy – mówi Michał Szydło, Team Leader w Analytics & Shop.

Swoje początki w limango z najdrobniejszymi szczegółami pamięta też Ewelina Łabędź, Team Leader działu tłumaczeń, choć jest już w firmie od 5 lat:
– Z pierwszego dnia pracy pamiętam lekką dezorientację. Nieduże biuro po brzegi wypełnione biurkami, z garstką młodych ludzi, stukających w ciszy w swoje klawiatury. Praca w limango to moja pierwsza praca w zawodzie, nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Ale szybko poczułam, że to jest właściwe miejsce – wspomina.

Zróbmy sobie coś fajnego

Dobra atmosfera w pracy to chwytliwe hasło w ogłoszeniu rekrutacyjnym. W limango jest ona faktem. Pewnie dlatego, że wiele inicjatyw wychodzi od samych pracowników.
Dzień Naleśnika – nie ma problemu. Planszówki – kiedy Wam pasuje? Wyjście do kina? Dajcie tylko znać co chcecie zobaczyć.
 – Moją pasją jest pieczenie domowej pizzy. W któryś piątek razem z koleżankami i kolegami z mojego działu przygotowaliśmy pizzę dla ponad 50 osób. To było spore wyzwanie logistyczne, bo w pracy nie mamy nawet piekarnika, ale daliśmy radę. Dwa domowe piece, kilogramy mąki, wspólne mieszanie sosów – wszystkim limangosom pizza bardzo smakowała i pytają kiedy to powtórzymy – wspomina Aleksander Jaworski, Team Leader CRM, który po godzinach prowadzi bloga //domowa.pizza.
– Naprawdę mamy świetną atmosferę, bo każda osoba z zespołu o to dba – dodaje Martin Solarski – Wiem, że wiele firm też się tym chwali, dlatego ważne są dla mnie również opinie i komentarze osób, które nie maja z nami na co dzień do czynienia. Na przykład na naszym ostatnim zimowym wyjeździe integracyjnym rozmawiałem z menadżerką hotelu, w którym gościliśmy. Powiedziała, że dawno nie widziała tak zgranego i pełnego energii zespołu. Niedawno po szkoleniu naszych Team Leaderów otrzymałem od trenera feedback, że zespół jest dobrze przygotowany nie tylko merytorycznie, ale widać dużo wzajemnego wsparcia. Takie komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że jesteśmy na właściwej drodze.

Inspirujemy i działamy razem

Po wspólnej pracy staramy się nawzajem wspierać swoje pasje, a także inspirować się do nowych aktywności. W teamie zawsze znajdzie się ktoś, kto podziela twoje zainteresowania, a jeśli ich jeszcze nie podziela, to zechce spróbować czegoś nowego.

Michał Szydło z jednym z byłych limangosów próbuje stworzyć zespół muzyczny, o którym (jak zapewnia sam Michał) z pewnością nieraz usłyszycie. Praca w limango zmieniła też nawyki Małgorzaty Lewandowskiej:
Widziałam, że bardzo wiele osób dojeżdża do pracy rowerem, więc w 2013 r. też zaczęłam. Poza samymi dojazdami na nowo odkryłam (wcześniej ostatnio jeździłam rowerem w liceum), że jest to bardzo fajna aktywność i lubię, kiedy czas pozwoli, ruszać na dłuższe i krótsze wycieczki – mówi.
Dziś Małgorzata wykręca rowerem co miesiąc wiele kilometrów i chętnie przyłącza się do firmowych rywalizacji w Endomondo.

Michał Szydło lubi tu pracować ze względu na ludzi i atmosferę, dzięki której codziennie przychodzi do pracy z uśmiechem na twarzy. Do tego ceni dużą swobodę w działaniu i tworzenie nowych rozwiązań dla biznesu. Michał po roku kariery w naszej firmie zdecydował się na zmianę pracy. Wrócił po kilku miesiącach, kiedy dostrzegł jak wiele możliwości rozwoju zawodowego daje mu praca w limango.

Czy 6 lat to długo? Z jednej strony tak – patrząc na rozwój jakiego dokonaliśmy. Z drugiej, czas minął tak szybko, że nie możemy się doczekać następnych, siódmych już urodzin, a potem kolejnych i kolejnych, bo ciągle mamy apetyt na więcej. Patrząc na to, kto tworzy limango – powinno nam się udać!

Zostań jednym z nas